Nowa nadzieja

Niestety cudowne uzdrowienie na diecie optymalnej się nie zdarzyło jednak bardzo dobrze się stało że zdecydowaliśmy się spróbować.Wprowadzenie diety dr Witoszek jest kolejnym krokiem do celu-przynajmniej w moim rozumieniu.Dr Witoszek jest cudowną,otwartą kobietą.Zupełnie bezinteresownie pomagała i z pewnością będzie pomagać w ustaleniu dla Maksia najlepszego dla niego jadłospisu.
Codziennie opisuję i wysyłam pani doktor zachowanie Maksia,jadłospis,poziom ketonów w moczu oraz..jaką zrobił kupkę.

Co ciekawego zaobserwowałam:wyrzucenie różnego typu kasz bezglutenowych oraz mąki jest super pomysłem.Natomiast wprowadzenie tłustych ziemniaków(frytki placki ziemniaczane)okazało się totalną porażką.Jelita Maksia najwidoczniej są jeszcze tak chore,że nie radzą sobie z dużą ilością skrobi jaka jest w ziemniakach.
Objawiało się to silnym pobudzeniem i megawokalizacją.

Codzienna analiza pozwoliła mi dojść do pewnych wniosków.
Dieta o niskiej zawartości węglowodanów jest jak najbardziej wskazana dla Maksika.Dieta rotacyjna-również.
Ale na ten moment na pewno nie może być to dieta optymalna pomimo niskiej zawartości węglowodanów.
Szczęśliwie się złożyło że przyjechała do Polski Bożenka Przyjemska.U Bożeny robiłam kurs terapii cranio-sacral i nie wiedzieć czemu,stała mi się bliska.Intuicyjnie czułam że ta osoba będzie miała wpływ na życie Maksia.I obawiam się że tak się właśnie stanie.Bożena jest obdarzona ogromną intuicją którą rozwijała przez lata,ma “rentgen w rękach”,pomogła wielu osobom nad którymi lekarze postawili krzyżyk.Pomyślałam że muszę wykorzystać to że jest w Polsce i pokazać jej Maksia.Zrobiliśmy sobie wycieczkę do Sopotu i co się okazało-Bożena stwierdziła że ten cały”autyzm”jak ja go nazywam to bardzo chore jelita.Zabrała mu włoski do badania,przesłała mailem wynik i zaleciła dietę niskowęglowodanową.Ponieważ nie chciałam jej zawracać głowy,szukałam diety niskowęglowodanowej gdzie się da.I tak trafiłam na dr Witoszek-dopiero po pół roku!!
W czasie trwania diety dr Witoszek odwiedziłam Bożenę ponownie-akurat przyjechała prowadzić jesienne kursy.Chciałam żeby zrobiła małemu terapię i oczywiście musiałam pochwalić się że Maksio jest na diecie niskowęglowodanowej -frytkowo-plackowej.
Kobieta złapała się za głowę,obiecała po powrocie do Kanady przysłać mi książkę “Breaking the vicious cycle” i powiedziała żebym zapomniała o diagnozie i wyrzuciła z diety ziemniaki!!!
Za kilka dni mieliśmy wizytę u dr Cubały i co się okazało:Maksio ma dużą ketozę,nie trawi długołańcuchowych węglowodanów i pani doktor bardzo namawia na dietę SCD-dietę specyficznych węglowodanów.Zgłupiałam całkowicie i nie wiedziałam kogo mam słuchać.Poszperałam w internecie i…okazało się że dieta SCD to dieta na podstawie książki “Breaking the vicious cycle”!!! Czyli dieta o której mówiła Bożena!Tylko Bożenie nie były potrzebne żadne badania medyczne,wystarczyły jej ręce!
Więc myślę sobie tak:jeżeli lekarz który leczy moje dziecko i ma przed sobą stertę badań metabolicznych mówi o konieczności wprowadzenia SCD i osoba która bardziej czuje i ma w tym temacie sukcesy też tak sądzi-nie ma innej opcji-WCHODZIMY.
Co jeszcze za tym przemawia-dieta optymalna jest bardzo podobna do SCD,właściwie wyrzucamy ziemniaki i mamy SCD.To znaczy ziemniaki zastępujemy warzywami o niższej zawartości skrobi.
Maksio na diecie optymalnej był bardziej zakręcony w “dni ziemniaczane”.Jak nie dostał ziemniaków był bardziej świadomy,mniej wokalizował,lepiej pracował podczas terapii.Czyli-wszystko się zgadza.Co jest jeszcze fajnego w SCD-dieta jest podzielona ta kilka etapów.Etap Intro-głodzimy grzyby i bakterie w jelicie.Można jeść tylko kilka bardzo lekkostrawnych produktów.Na każdym kolejnym etapie dorzucamy następne aż dojdziemy do piątego gdzie możemy lekko poszaleć.Z diety są wyłączone wszystkie kasze,mąki,ziemniaki,produkty mleczne (poza jogurtem kozim robionym w domu) i cukry (zostaje miód).Co zostaje-owoce,warzywa,mięso,orzechy,jaja.
A co nie jest fajne poza tym że jadłospis ograniczony:muszę sama sobie z tym poradzić.Na zasadzie masz książkę i kombinuj.A w książce bałagan straszny.Pani doktor nie udało się namówić nikogo na tą dietę.Rodzice są przerażeni jak słyszą że trzeba wyrzucić ziemniaki,chleb,mleko.Poza tym przygotowanie posiłków zajmuje wiele czasu np zupkę gotuję 4 godziny.I pomysłów czasem brakuje.
Ugotuję zupkę kurczak+cukinia i wylewam bo mały płacze i pluje.I zadaję sobie pytanie-co ja teraz drogie dziecko dla Ciebie wymyślę??
W ostateczności dostaje duszone mięso lub gotowane owoce i jest zadowolony.
Przeżyliśmy już etap intro-najbardziej ograniczony (3 dni)-rosół z marchewką,kurczak i gotowane jabłko.Maksio był bardzo osłabiony ale co ciekawe-zero nadpobudliwości i …spojrzenie takie inne,bardziej przytomne,świadome.Dzisiaj drugi dzień etapu pierwszego.Też nie zaobserwowałam pobudzenia tylko lekkie osłabienie.
Niektórzy zarzucają mi że eksperymentuję na dziecku-więc chciałbym prosić wszystkich którzy zamierzają wypowiedzieć swoje zdanie na ten temat aby sobie darowali ponieważ mnie to bardzo…nie będę się wyrażać.
I jeżeli będę potrzebowała poznać kogoś opinię na ten temat lub wysłuchać rady-z pewnością o nią poproszę.
Na tą chwilę mam wystarczająco dużo spraw do przypilnowania i nie są mi potrzebne czyjeś uwagi-tym bardziej uwagi osób które nie mają pojęcia o metabolicznym problemie Maksia i sposobach radzenia sobie z nim.
Jeszcze jedna sprawa-książka nie jest dostępna w języku polskim,właściwie nie ma nic sensownego na ten temat.Od dr Cubały wiem że wiele dzieciaków ruszyło na tej diecie,dzieciaków opornych na inne diety i leczenie-pani doktor przyjmuje dzieci również w Wielkiej Brytanii.Wielu Amerykanów stosując SCD wyleczyło autyzm,chorobę Crohna,celiakię.Dlaczego nikt w Polsce jeszcze nie spróbował?Maksio przeszedł wiele prób leczenia.Przez cały rok był na diecie bezcukrowej, bezmlecznej i bezglutenowej.Cały czas jest leczony metodą DAN!.I nadal zakręcony.Wszystko wskazuje na to że potrzebuje innej diety-a prawidłowo dobrana dieta to podstawa leczenia.Dlatego zdecydowałam się przetrzeć szlaki mając świadomość błędów jakie mogę popełnić.Po pięciu dniach mam mały sukces-nie mamy nadpobudliwości i ketony w moczu spadły z +++ na + – .To jest coś!To znaczy że idziemy w dobrym kierunku.
Od godziny rozwodzę się na temat diety a mamy jeszcze mały sukces.Byliśmy w Polsacie na nagraniu programu do Mikołajkowego bloku reklamowego i czego dowiedziałam się od pani prezes;podczas żadnej zbiórki smsowej nie wpłynęło tyle pieniędzy co podczas emisji z Maksiem.To znaczy jest tak słodki i śliczny że ludziom miękną serca.Fundacja wrzuciła trochę pieniążków do Krok po kroku i do dr Cubały z czego bardzo się cieszę ponieważ musimy wysłać kolejne badania i pani Magda zasugerowała żebyśmy przyjechali kilka dni pod rząd na terapię po 3 godzinki dziennie bo Maksio ostatnio troszkę olewa i trzeba go zdyscyplinować-175 zł za godzinę -SZOK.Ale do końca grudnia nie martwię się o to.Cieszę się również że Maksio swoim urokiem mógł pomóc innym chorym dzieciom zbierając taką “KASĘ”.

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Twitter
  • RSS

One Response to “Nowa nadzieja”

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

ads