Pierwsze dni na SCD

Powoli okazuje się że dieta SCD to ciężka sprawa,trzeba się nakombinować.Maksik zjada dziennie więcej niż kiedykolwiek do tej pory i ..jest cały czas głodny.Czasem mam ochotę zostawić tą dietę i zrobić dziecku normalny obiad.Na razie się jeszcze trzymam.Trudno powiedzieć czy coś się zmieniło po 12 dniach bo złapał infekcję i prawdopodobnie z tego powodu był bardzo osłabiony.Ale na szczęście wraca już do siebie bo zaczyna rządzić.Wymyślanie jadłospisu na kolejny dzień zajmuje mi ok godziny dziennie-muszę napisać maila do lekarki (nie zna tej diety ale chętnie się uczy i  ma ogromną wiedzę na temat różnych diet w ogóle),poczekać na odpowiedź,sprawdzić czy wszystko zgadza się z ogólnymi założeniami,przeanalizować ostatnie dni -warzywa,owoce i mięso musi być rotowane i porozkładać to w miarę rozsądnie w ciągu dnia.Oczywiście bez  żadnej pewności że tak właśnie powinno to wyglądać.Szukam kontaktu z amerykańskimi rodzinami które mają jakieś doświadczenia w tym temacie ale nie mogę wbić się na żadne forum.Bardzo dużo niejasności jest w książce-np na etapie pierwszym nie wolno smażyć a w przepisach mamy np smażone piersi z kurczaka.Ja dla własnego spokoju gotuję.

Zaliczyliśmy w tym tygodniu wizytę u prof  Wianeckiej z Krakowa.Kobieta która umarłego nauczy komunikacji-tak mówią.Nie mam zdania na razie na temat jej metody,muszę przetrawić.Mały półtorej godziny wył.Wył i robił ćwiczenia.Artura musiałam wyprowadzić z gabinetu ponieważ..obawiałam się o życie pani profesor widząc jak podnosi mu się ciśnienie..Ja również kilka razy miałam ochotę zabrać go i uciec.Opanowałam się jednak i cały czas powtarzałam sobie że to dla jego dobra.W końcu podczas Vojty też sobie trochę popłakał ale dzięki temu chodzi.Po raz pierwszy zaczęłam zastanawiać się gdzie powinnam postawić granicę.Czy za każdą cenę muszę dążyć do tego żeby Maksio był taki jaki chcę żeby był?Czy jego”normalność “ma być okupiona takim cierpieniem?Czy nie powinnam zostawić go w spokoju i pozwolić mu być sobą?Z drugiej strony-czy jeżeli są dla niego szanse na zafunkcjonowanie to mam prawo z którejś z nich nie skorzystać?Pewnie gdybym wiedziała że będę żyć wiecznie odpowiedź byłaby prostsza.Pani profesor bardzo logicznie wytłumaczyła mi sens tej terapii.Mówiła że wszystkie dzieciaki się buntują na początku ponieważ czegoś się od nich wymaga.Płacz jest podczas kilku pierwszych zajęć,potem pracuje się zupełnie normalnie.Maksio płakał ponieważ pani trzymała go na kolanach i nie chciała puścić,a on nie miał wcześniej takich doświadczeń.Poza tym musiał podporządkować się jej poleceniom zamiast bujać w obłokach.Na pewno skorzystam z programu logopedycznego pani Wianeckiej-jest rewelacyjny.To pierwszy sensowny program jaki widziałam nastawiony na czynną komunikację.Tylko mam zamiar zrobić to bez drastycznych posunięć bo wiem że z Maksiem można.Mam wrażenie że troszkę zastał potraktowany taśmowo-autystyk,to ja ci pokażę kto tu rządzi.

Zastanawiam się nad zmianą terapii z behawioralnej na…nie wiem jaką.Behawioralna była mu potrzebna na jakąś chwilkę ale coś mi mówi że nie tędy droga.Przed nami diagnoza w Synapsis,wizyta w Prodeste,tam pracuje wielu mądrych specjalistów.Mam nadzieję że podpowiedzą która droga dla Maksia będzie najlepsza.

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Twitter
  • RSS

One Response to “Pierwsze dni na SCD”

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

ads